Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wille. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wille. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 maja 2014

Polish flag on Cap de la Nau - Spain 2014 - part 12 / Polska flaga na Cap de la Nau - Hiszpania 2014, część 12

14th March 2014 / 14 marca 2014

Cap de la Nau

We have reached Cap de la Nau viewpoint. The road leading here was curvy and as if unreal. Luxury villas nest here on the green mountain slopes; here they have swimming pools, tennis courts, new BMWs... And, of course, the dominant language here is English, with some addition of German. We know now who the owners are. / Dotarliśmy do punktu widokowego Cap de la Nau. Droga tutaj była kręta i jakby wyjęta z innej rzeczywistości. Luksusowe wille wtulone tu są w zielone stoki gór, mają tu baseny, korty tenisowe, nowe BMW... I oczywiście większość rzeczy jest po angielsku, trochę po niemiecku. Już wiemy kim są właściciele. 

 Above: Cliffs - the viewpoint of Cap de la Nau. Photo: Monika Szostek / Powyżej: Klify - punkt widokowy Cap de la Nau. Fot.: Monika Szostek

Cap de la Nau is a culmination of our trip. We are now sitting on the only bench at the viewpoint, accompanied by two German visitors. In front of us stretches the unspoilt plane of the Mediterranean Sea - apparently, on a totally cloudless day one can see Ibiza from here, as this is the closest neighbouring point to the island. Now, however, we can see nothing except a blue-grey, gently heaving space. / Cap de la Nau to uwieńczenie naszej wycieczki. Siedzimy właśnie na jedynej ławce punktu widokowego, w towarzystwie zwiedzających Niemców. Przed nami rozciąga się niczym niezmącona tafla Morza Śródziemnego - podobno w całkowicie bezchmurny dzień widać stąd Ibizę, gdyż jest to najbliższy punkt sąsiadujący z wyspą. Teraz jednak nie widać nic poza niebiesko-szarą, lekko falującą przestrzenią.

Above: Mediterranean Sea. Photo: Monika Szostek / Powyżej: Przestrzeń Morza Śródziemnego. Fot.: Monika Szostek

On the right spread the cracked, green-orange cliffs, and in between, wherever the slope is gentle, huge villas perched, along with their triple terraces. And right next to us, on a cracked rock, stands a fairly big house built in a typically Spanish style, with a Polish flag lazily waving from the mast erected by the house. We tried to take a photo of it, but there isn't much wind and we did not succeed. / Po prawej stronie rozciągają się popękane, zielono-pomarańczowe klify, a w nich, tam gdzie spad jest łagodny, przycupnęły ogromne wille z potrójnymi tarasami. A zaraz koło nas, na pękniętej skale, stoi sobie całkiem spory dom zbudowany w typowo hiszpańskim stylu, z polską flagą powiewającą leniwie na maszcie przy domu. Próbowaliśmy zrobić jej zdjęcie, ale nie ma za bardzo wiatru i się nie udało.


Above: Fellow countrymen are everywhere! The Polish flag gently waiving on the mast. Photo: Monika Szostek / Powyżej: Rodacy są wszędzie! Na maszcie lekko powiewająca polska flaga. Fot.: Monika Szostek

It's beautiful here and one wishes to stay. / Pięknie tu i chce się tu zostać.

 Above: Information board. Photo: Monika Szostek / Powyżej: Tablica informacyjna. Fot.: Monika Szostek

 Above: The very tip of the lighthouse sticking above the trees. Photo: Monika Szostek / Powyżej: Czubek latarni morskiej wystający nad drzewami. Fot.: Monika Szostek

Above: The lighthouse info. Photo: Monika Szostek / Powyżej: Dane latarni morskiej. Fot.: Monika Szostek

Above: Cliffs - continued. Photo: Monika Szostek / Powyżej: Klify - ciąg dalszy. Fot.: Monika Szostek

O mnie:  




Nazywam się Monika Szostek. Moją pasją od zawsze było pisanie; 10 lat temu „złapałam robaka”, jak to mówią Anglicy, i pokochałam podróże, w które wyruszam, gdy tylko mogę. Z zawodu jestem tłumaczem języka angielskiego (to trzecia rzecz, którą lubię najbardziej na świecie). Gwarantuję usługi doskonałej jakości, w oparciu o kilkuletnie doświadczenie w tłumaczeniach (w tym technicznych dla przemysłu ciężkiego) oraz wieloletni pobyt w Wielkiej Brytanii, połączony ze studiami licencjackimi (dziennikarstwo) i magisterskimi (lingwistyka stosowana) w Southampton (to tam, skąd wypłynął Titanic; w mieście jest nawet muzeum…) Moja strona internetowa to www.adoz.manifo.com.
 
Zapraszam we wspólną podróż! :)

piątek, 18 kwietnia 2014

Piknik w Altei - Hiszpania, część 5

10 marca 2014

Altea, park przy Universitas Miguel Hernandez

Jak się okazało, nie byliśmy jedynymi turystami, którzy zrezygnowali z dalszej wędrówki na szczyt Penyal d'Ifach. Siedząca przy wejściu rodzina także się poddała - podobnie jak 63-letni angielski gentleman, który tak jak ja miał zbyt śliskie buty. Spacer w dół był jednak przyjemny i prosty - a stamtąd pojechaliśmy prosto do Altei.

Powyżej: Widok na przedmieścia Altei. Fot.: Monika Szostek

Altea to niewielka miejscowość między Calpe a Benidormem. W oddali alejek przecinających rząd bloków i sklepów widać  mieniące się w słońcu morze - plaża zaprasza, panie i panowie. Z drugiej strony Altea otoczona jest górami - teraz właśnie na nie patrzymy - szczyty wystają znad kampusu Universitat Miguel Hernandez. Siedzimy na ławce w parku studenckim, a po obu stronach mamy hiszpańską starszyznę, która wyległa na popołudniowe plotki i - jak trzeba - usadowiła swoje godne siedzenia na ławkach. Mamy więc okazję posłuchać trochę języka hiszpańskiego.

Powyżej: Plaża w Altei, widoczna między blokami. W kadr weszła przechadzająca się po uliczkach turystka! Fot.: Monika Szostek

 Powyżej: Kampus Universitas Miguel Hernandez. Fot.: Monika Szostek

Poza tym jest cicho, spokojnie, słychać tylko samochody w oddali i bawiące się dzieci. A za drzewami widać wille szczęśliwych mieszkańców regionu - trudno nie być zadowolonym obserwując tutejsze krajobrazy! Po lewej stronie zaś wyrasta imponująca kopuła Palau Altea - Centre d'Arts... (czyli Centrum Sztuki).

Powyżej: Flagi Unii Europejskiej powiewające w Altei. Fot.: Monika Szostek

O mnie:  



Nazywam się Monika Szostek. Moją pasją od zawsze było pisanie; 10 lat temu „złapałam robaka”, jak to mówią Anglicy, i pokochałam podróże, w które wyruszam, gdy tylko mogę. Z zawodu jestem tłumaczem języka angielskiego (to trzecia rzecz, którą lubię najbardziej na świecie). Gwarantuję usługi doskonałej jakości, w oparciu o kilkuletnie doświadczenie w tłumaczeniach (w tym technicznych dla przemysłu ciężkiego) oraz wieloletni pobyt w Wielkiej Brytanii, połączony ze studiami licencjackimi (dziennikarstwo) i magisterskimi (lingwistyka stosowana) w Southampton (to tam, skąd wypłynął Titanic; w mieście jest nawet muzeum…) Moja strona internetowa to www.adoz.manifo.com.
 
Zapraszam we wspólną podróż! :)

Popularne posty